Od poniedziałku mam urlop-4 tygodnie:)-spedzam go dość pracowicie,wykańczam zaczęte robótki,zaczynam dziergać nowe,czasem wymyślę coś dobrego do jedzonka,…jednym słowem wypoczywam! nic nie muszę a to jest komfort nie do opisania :))
skończyłam czarną narzutkę-przedłużyłam znany większości wzór o jeden kwiat

skończyłam,wyprałam i zblokowałam prezentową serwetę,zdjęcie robiłam stojąc na kanapie,inaczej się nie dało ująć,bo serweta ma średnicę 1,70 m !! ostatnie rzędy….podobno koszmar,ale nie dałam się „wkrecić”tej opinii , robiąc nie zwracałam uwagi że to ostatnie rzędy i jakoś poszło :))

w międzyczasie zamówiłam jedwabik Maharaja Silk :D moteczki w kolorze gorzkiej czekolady i jeden kolorowy do skończenia tuniki

wymyśliłam na obiadek kalafior w cieście naleśnikowym,pychotka :))

na drugi dzień racuchy z jabłkami:))

niestety na tym inwencja twórcza się kończy….nigdy nie przepadałam za gotowaniem(na codzień gotuje Mąż)….moja fantazja kulinarna jest baaaardzo ograniczona a myślenie o tym co mam zrobic,upiec,usmazyć,ugotować mnie boli….

na drugi dzień racuchy z jabłkami :))