drutyifilc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2011

różowy szal

2 komentarzy

Skończyłam szal z włóczki hilamalaya kaszmir kolor brudny róż.Uwielbiam robić z tej włóczki , bo jest miękka i delikatna w robocie,po skończeniu i wypraniu nadal jest cudowna,Jest to któryś tam z kolei wyrób z tej włóczki,ponieważ ma w sobie 550 metrów, jest wydajna,na ten szal poszedł mi jeden(!) motek.Wzór zaczerpnęłam z opisu Alpine-trochę go zmodyfikowałam , bo robiłam tylko po prawej stronie i zrezygnowałam ze środkowej części w liście.Robiło się super , wzór okazał się całkiem prosty do zrobienia i do zapamiętania

zdjęcia robione w czasie blokowania,na razie nie będzie innych, póki nie wyschnie :)

nie próżnuję :)

Brak komentarzy

Naprawdę , nie próżnuję :)
zacznę od spotkania w Gdańsku, które odbyło się w hotelu Scandic w Gdańsku w niedzielę 23 października.Było nas 27(ktoś liczył:)!było dość głośno i gwarno,bo każda chciała zobaczyć te cuda robione metodą quillingu,na drutach,szydełku,z sutaszu,frywolitki…Miał też swoją premierę granatowy omotaniec

w tzw.międzyczasie skręciłam broszki z filcu

jestem w trakcie dziergania szala z kaszmiru himalaya z kolorze brudny róż

gdyby ktoś myślał , że to dużo jak na jedną osobę…to mnie nie zna :)) niestety nie moge usiedzieć bez roboty,noszę robótki ze sobą wszędzie :))
pozdrawiam robótkowe maniaczki :)))))

Czarno czerwony omotaniec skończony w 100 % – nitki pochowane,rekaw zszyty,uprany,delikatny i pachnący ,gotowy do pokazania na niedzielnym spotkaniu w Gdańsku-miałam pokazać dopiero w Gdańsku,ale niestety jestem z tych niecierpliwych :)) mam jeszcze do pokazania dwie sztuki :P
a teraz zdjęcia:

wykończone broszki

1 komentarz

wykończyłam broszki , które w poprzednim poście pokazałam spięte szpilkami do wysuszenia-tej jaśniejszej różyczki już nie mam , bo pokazałam znajomej  i …. zaopiekowała się nią :)

to była mała przerwa w robieniu omotańców :)) a teraz zabieram się do 5 sztuki :))))

najpierw pragnę powiedziec , że wszyscy wygrzebali się z chorób:)
Robótkowo nie próżnowałam,bo jak wiadomo omotało mnie zupełnie,skończyłam 3 sztuki,1 kończę a piąty zaczęłam,nie wytrzymałam :P  -  jeden poszedł do właścicielki,był to prezent niespodzianka w podziękowaniu :))

bylismy też na trochę nad jeziorkie,poszlismy do lasu na grzyby , wprawdzie bie było wiele ale zrobiłam kilka zdjęć,bo były takie piękne :)

rozwinęłam też fantazje filcowe-zrobiłam broszki inne niż dotychczas,chociaż to zdjęcia ma przekłamane kolory-ta największa ma kolor ciemno niebieski z białym,a zawijaniec z kulką to granat z różowym i siwa kulką

zapowiedź dokończenia omotańca w czerni

Milutka pilnuje by dobrze wysechł :))

no i smutna wiadomość dla naszego klanu robótkowego-nasza koleżanka Iza wyprowadza się do innego miasta , więc zrobiłyśmy coś w rodzaju pożegnania,Iza zrobiła mufinki i tarte z jabłkami , do tego była kawka i rozmowy niemal bez końca,ale niestety obowiązki wzywały i trzeba było się pożegnać.Mam nadzieje,że z Izą zobaczymy się jeszcze nieraz-mam w zakładce jej bloga i kontakt zostanie zachowany :)))

szpital w domu

1 komentarz

niestety i do nas dotarło choróbsko-”oczyszczanie „organizmu góra i dołem,gorączka,leżenie plackiem-wyobraźcie sobie , że dwa dni nie robiłam na drutach ani na szydełku , co w moim przypadku jest wręcz niewiarygodne !!
na pocieszenie zapisałam się na rocznicowe candy u myszopticy (adres bloga w zakładce,niestety nie umiem wkleić tu linka)
wklejam zdjęcie cudowności z candy

wspomnień czar :)

2 komentarzy

Sobota upłynęła pod znakiem spotkań i wspomnień,a zaczęło się od spotkania „babskiego” we dwie sztuki z moją robótkową kumpelką :))). przy buteleczce naleweczki (:P) druty nam śmigały że hej ! przyniosłam do pokazaniaj czarno czerwonego omotańca i była zachwycona:) nawiasem mówiąc robię czwartego:) – poplotkowałysmy sobie , pośmiałysmy się , stwierdzam , że takie imprezki potrzebne są każdej kobiecie by oderwać się od rzeczywistości . Po tej imprezce „zmieniłam lokal ” ( hehe ) , nie myślcie sobie , że poszłyśmy się gdzieś szwendać, o nie! W międzyczasie zadzwoniła Mama , że przyjechała ciocia z Warszawy(dawno się nie widziałyśmy) i bym wpadła do nich pokazać moje filcowe broszki :) oczywiście nie omieszkałam wpaść na chwilkę , przywitałysmy się godnie czerwoną kadarką ,wspomnieniom nie było końca:) a uśmiałyśmy się jak norki :))) (nie wiem dlaczego ale bardzo podoba mi się ten zwrot :) także wróciłam do domku ok.24 co właściwie mi się nie zdarza! także uważam iż sobota była jednym w bardziej udanych dni spędzonych przyjemnie w miłym towarzystwie :)))


  • RSS